Pierwsza połowa: raz, dwa, trzy i 3:0 do przerwy
Pierwszy domowy mecz Stali Mielec w sezonie 2026/27 poprzedzony został minutą ciszy w celu uczczenia pamięci Powstańców Warszawskich. Już jednak po rozpoczęciu w 3. minucie wynik spotkania otworzyła Stal golem autorstwa Tymoteusza Gmura po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Piotra Wlazło. Niedługo kibice musieli czekać na drugą bramkę, gdyż już w 10. minucie wynik podwyższył Paweł Kruszelnicki odbierając piłkę stoperowi Podbeskidzia pod ich własnym polem karnym - świetnie zatem zaczął się ten mecz dla pewnie siebie grającej Stali, która przed sezonem była ze względu na liczbę zmian sporą niewiadomą.
Gdyby tego było jednak mało w 20. minucie kolejną bramkę strzeliła Stal, tym razem na listę strzelców wpisał się Krystian Getinger! Jedna z największych legend w historii klubu uhonorowała swój powrót na Solskiego 1 golem, po którym nie ukrywał ogromnych emocji i radości tonąc w objęciach kolegów z drużyny w tym także trenera Damiana Skiby – prywatnie przyjaciela Getingera.
Niezwykle emocjonująca pierwsza połowa przyniosła nam również rzut karny dla Podbeskidzia w 29. minucie, który jednak po analizie VAR został anulowany. Kolejne minuty to pełna kontrola gospodarzy, którzy pewnie bronili i starali się wyprowadzić kolejne skuteczny atak w celu zdobycia czwartego gola – do przerwy ta sztuka się jednak nie udała i tak też podopieczni Damiana Skiby zeszli na przerwie z wynikiem 3:0.
Druga połowa: z nieba do (prawie) piekła
Drugą część gry Podbeskidzie rozpoczęło od przeprowadzenia trzech zmian, zeszli: Kacper Gach, Dalibor Takac i Maksymilian Sitek, z kolei pojawili się: Arkadiusz Kasperkiewicz, Wojciech Słomka i Daniel Pietraszkiewicz. Zmiany przyniosły w miarę szybką zmianę wyniku, gdyż w 56. minucie po stałym fragmencie gry gola zdobył dla gości wprowadzony na boisko były zawodnik Stali, Arkadiusz Kaspekiewicz.
Niedługo później bliski dubletu był Krystian Getinger, po którego strzale piłka przeleciała niewiele obok lewego słupka bramki Konrada Forenca. Tuż po tej sytuacji na pierwszą zmianę zdecydował się trener Damian Skiba zdejmując z boiska Marcina Cebule, a wprowadzając na nie Macieja Domańskiego. Nie pomogło to jednak przed utratą kolejnego gola, w 62. minucie Marcin Urynowicz strzelił bramkę kontaktową po dośrodkowaniu po ziemi z lewej strony boiska – w tej sytuacji nie pomógł bramkarz Maciej Gostomski, który wypluł piłkę przed siebie tuż pod nogi pomocnika gości. Po dwóch kolejnych minutach sędzia po faulu Israela Puerto podyktował rzut karny dla Podbeskidzia, który pewnie wykorzystał Marcin Biernat i wyrównał stan rywalizacji – czarne minuty Stali Mielec trwały w najlepsze.
Po zmianach Simone Oure i Natana Niedźwiedzia za Tymoteusza Gmura i Pawła Kruszelnickiego gra gospodarzy odrobinę się poprawiła. Podopieczni trenera Skiby po między innymi stałym fragmencie w 75. minucie czy kilku kontratakach próbowali ponownie objąć prowadzenie, lecz nieudanie w tych wszystkich próbach. Pod koniec meczu po raz kolejny już na boisku wylądował wskutek faulu Kamil Odolak, tym razem była to jednak sytuacja, po której musiał opuścić plac gry – zmienił go Kacper Sommerfeld ze względu na to, że na ławce nie zasiadał żaden inny napastnik. Znacząco wpłynęło to na plan na koniec spotkania, gdyż również na placu gry za ofensywne usposobionego Fryderyka Gerbowskiego pojawił się defensywny Kamil Kościelny. Pozycję napastnika zajął natomiast z braku laku Natan Niedźwiedź, a po skrzydle zaczął biegać Maciej Domański. Plan na końcówkę? Przede wszystkim zabezpieczyć i utrzymać wynik.
Pomimo jeszcze kilku prób, ostatecznie tak też i wynikiem 3:3 zakończyło się to niezwykle emocjonujące spotkanie. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Stali, druga z kolei do Podbeskidzia. Gospodarzą zabrakło jakości na ławce w drugiej części gry w tym przede wszystkim napastnika, który mógłby jeszcze zagrozić obrońcą gości. Już za tydzień natomiast Wielkie Derby Podkarpacia, a więc kolejna szansa dla Stali Mielec na pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie 2026/27.
Komentarze (0)