Tomasz Poręba o sytuacji Stali Mielec: Warto skorygować kilka oczywistych rzeczy
Po blisko 6 latach prezes Jacek Klimek zdecydował się na odejście z klubu. Dołączył do niego w grudniu 2020 roku gdy ten był po swojej pierwszej rundzie w PKO BP Ekstraklasie, zastąpił na tym stanowisku Bartłomieja Jaskota. Przez kolejne lata biało-niebiescy występowali na najwyższym szczeblu piłkarskim w Polsce kilkukrotnie sprawiając sensację wysokimi lokatami na koniec, oraz dużymi finansowo transferami wychodzącymi m.in. Mateusza Kochalskiego, Ilyi Szkurina czy Saida Hamulicia. W 2025 roku Stal spadła jednak do Betclic 1. Ligi, a w obecnym sezonie do końca walczyła w niej o utrzymanie, ostatecznie skutecznie.
Do współpracy w klubie Jacka Klimka zaprosił Tomasz Poręba, który z kolei wycofał się z niego w styczniu 2024 roku. Po decyzji dotychczasowego prezesa o swoim odejściu (do którego dojdzie oficjalnie 10 czerwca) były europoseł zamieścił w swoich mediach społecznościowych długi wpis komentując ostatnie lata w klubie. Poniżej cała treść oświadczenia:
- Pan Klimek na wczorajszej konferencji jak zawsze rozmawiał sam z sobą, a przy okazji minął się wiele razy z prawdą. Warto skorygować kilka oczywistych rzeczy i przy okazji podsumować tę prezesurę.
Klimek przyszedł do klubu po ciężko wywalczonym awansie do Ekstraklasy. Nieprawdą jest, że przez lata organizował budżet. Prawdą jest, że pełnił funkcję księgowego do którego obowiązków należało pilnowanie budżetu na który składały się pieniądze z Canal+ oraz sponsorów, w tym najważniejszych PGE, PZU, LVbet, Toyota, 4F. W sumie, rocznie około 7-8 milionów. Klimek w tym czasie pozyskał dokładnie ZERO nowych znaczących podmiotów.
Nieprawdą jest, że PGE zawinęła się nagle i Klimek został z niczym. Prawdą jest, że gdy w styczniu 2024 po 10 latach odszedłem z klubu, był on na 10 miejscu w Ekstraklasie, ze stabilnym budżetem i obowiązującą jeszcze przez 1,5 roku umową z PGE. Prawdą jest, że nie zrobiono nic, aby tę umowę utrzymać.
Prawdą jest, cytując Klimka: że on nie był od załatwiania kasy.
Nieprawdą jest, że w Ekstraklasie Klimek miał wpływ na strategiczne decyzje. Prawdą jest, że zaczął w pełni zarządzać klubem 1 stycznia 2024, co skończyło się fatalnymi decyzjami personalnymi i kompromitującym spadkiem klubu z Ekstraklasy w kolejnym sezonie. Wszystko na własne życzenie. Do „okręgówki” spadły też rezerwy.
Nieprawdą jest, że Klimek, gdy byłem w klubie decydował o transferach i zatrudnieniu trenerów. Prawdą jest, że jego głównym obowiązkiem było rejestrowanie uzgodnionego transferu, co potwierdzi każdy trener, który w tym czasie ze mną pracował.
Nieprawdą jest, że gdy Klimek przyszedł do klubu było 7 mln długu. To kłamstwo. Było znacznie mniej, spłacone przy pomocy pożyczek od mieleckiego biznesu, który nie robił tego za darmo oraz nowym kontraktom sponsorskim.
Prawdą jest że Klimek wraz z Kapinosem nie ściągnęli w ostatnich 2,5 latach żadnego poważnego sponsora. Prawdą jest też, że bajki o inwestorze od początku były mydleniem oczu kibiców, aby trwać.
Znając wcześniejsze żonglowania kwotami przez Klimka, bardzo wątpliwe, że zostało 6 mln na nowy sezon. To jest dziś nieweryfikowalne. Prawdą jest, że realną kwotę poznamy w sprawozdaniu finansowym. Prawdą jest, że powodem odejścia są kończące się pieniądze, w tym na własną sutą ok. 40 tys. wypłatę oraz brak pomysłu co dalej.
Prawdą jest że przy udziale Klimka i Kapinosa rozwalono stowarzyszenie Stali, które zaczęło być niewygodne, a które właściwie przestało działać mając obecnie wątpliwą podstawę prawną.
Prawdą jest, że zdaniem Klimka miejsce Stali w Ekstraklasie było na wyrost. Nazwałem to kiedyś prowincjonalnym minimalizmem.
Prawdą jest, że w ostatnich latach kadencji Klimka sprowadzano do klubu przypadkowych piłkarzy z polecenia, opierając się głównie na jednej osobie.
Prawdą jest, że jest mnóstwo pytań o formę i podstawę prawną wypłacenia za wiedzą Klimka panu Kapinosowi ok. 4 mln złotych.
Skandalem było potraktowanie i wypchnięcie bez pożegnania takich zawodników jak Leandro czy Getinger.
Skandalem było utrzymywanie przez Klimka patologicznej i prawdopodobnie biznesowej relacji z kilkoma posiadającymi zakaz stadionowy pseudokibicami, którzy zastraszali innych. Władza Klimka stała na kibolach. Szokujące, że Klimek się tym publicznie chwalił.
Całkowitą kompromitacją była postawa Klimka ws. Tuszowa. Prezes, który nie rozumiał, że poważny klub powinien mieć swoją bazę, nie nadawał się do pełnienia tej funkcji.
Arogancją i głupotą było odrzucenie oferty panów Złotnickiego i Rysia przejęcia Klubu. Bylibyśmy dziś w innym miejscu.
Podsumowując. Odejście Klimka niczego nie zmieni. Wokół klubu powstał układ zamknięty. Teraz postawią na „słupa” i karuzela będzie się kręcić dalej tylko pod innym nazwiskiem. Ostatecznie „wydoją” klub do spodu i zamkną biznes. Mam nadzieję, że nikt w Polsce jak ja kiedyś, już na Klimka, typowego piłkarskiego Dyzmę, się nie nabierze. Dziś pozostaje mi za Klimka kibiców Stali przeprosić.
- napisał Tomasz Poręba.
Do 11 czerwca powinniśmy poznać nazwisko nowego prezesa Stali Mielec. W grze jest kilku kandydatów.
Komentarze (0)