Konferencja w obecności oponentów
W środę, 28 października, przed bramą mieleckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez władze miasta. Prezydent Radosław Swół, w towarzystwie m.in. przewodniczącego Rady Miejskiej Mariana Kokoszki, krytykował działania Agencji Rozwoju Przemysłu związane z utrzymaniem infrastruktury drogowej i opłatami ponoszonymi przez przedsiębiorców.
Konferencji z bliska przyglądali się dyrektor mieleckiego oddziału ARP Wiktor Cichoń oraz jego zastępca Krzysztof Ślęzak. Jak przyznali, o wydarzeniu dowiedzieli się od mediów. Po jego zakończeniu postanowili odpowiedzieć na zarzuty.
„Pan prezydent niestety mija się z prawdą”
Wiktor Cichoń nie krył zdziwienia sposobem, w jaki samorząd prowadzi komunikację z Agencją.
Wysłuchaliśmy z uwagą i ciekawością wystąpień pana prezydenta i pana przewodniczącego. Szczerze powiem, to moja uczciwa, pierwsza reakcja: dowiedzieliśmy się o konferencji od mediów, więc postanowiliśmy przyjść i posłuchać, ale wyrażam bardzo daleko idące zdziwienie, że komunikacja z miastem przyjmuje formę per media, per pisma do ministrów, per jakieś trochę populistyczne propozycje
- mówił.
Dyrektor zapewniał, że ARP od wczesnej wiosny deklarowała gotowość do rozmów, a przedstawiane przez miasto stanowisko nie odpowiada rzeczywistym propozycjom Agencji.
Pan prezydent niestety mija się z prawdą, mówiąc o tym, co ARP proponuje. My proponowaliśmy dyskusję, warianty, mówiliśmy, co przedsiębiorcy nam zgłaszają. Natomiast nie dawaliśmy wariantu, że chcemy miastu przekazać drogi. Co więcej, nie mamy na to zgody ani intencji przekazania tych gruntów
- podkreślił Cichoń.
Jak wyjaśniał, przekazanie infrastruktury byłoby skomplikowane pod względem finansowym, podatkowym i proceduralnym.
Majątek wart nawet 700 milionów
Jednym z głównych punktów sporu jest propozycja prezydenta dotycząca przejęcia przez miasto majątku ARP w Mielcu. Według przedstawicieli Agencji miałaby ona obejmować nie tylko drogi, ale również siedzibę, grunty oraz udziały w spółkach posiadających niezależne zarządy.
Majątek ten jest wart setki milionów złotych - zaznaczył Cichoń, określając propozycję jako niewspółmierną ekonomicznie do kosztów utrzymania dróg, szacowanych na około 2 mln zł rocznie.
Jeszcze bardziej obrazowo przedstawił to Krzysztof Ślęzak, który wartość majątku objętego propozycją prezydenta oszacował na 500-700 mln zł.
Jeśli podzielimy to przez 2 mln potrzebne rocznie na utrzymanie dróg, to mamy 250 lub 350 lat utrzymania dróg. Według mnie ta propozycja jest niepoważna i tak mówią też przedsiębiorcy
- stwierdził.
Cichoń odniósł się również do postulatu szybkiego przejęcia majątku.
Padła propozycja przejęcia tego majątku w ciągu miesiąca. To są procesy, które nawet gdyby była intencja przekazania tego majątku, trwałyby latami, wymagałyby nieprawdopodobnych analiz prawnych. Prezydent mówi: „Wyprowadzajcie się w ciągu miesiąca”. To nie jest poważny dialog. Chcemy do poważnego dialogu wrócić
- mówił.
ARP: To nie są nowe opłaty
Przedstawiciele Agencji zakwestionowali również twierdzenie prezydenta, że ARP wprowadza nowe obciążenia dla przedsiębiorców.
Prezydent myli się co do faktów, mówiąc, że my wprowadzamy jakieś nowe opłaty. Te opłaty wszyscy przedsiębiorcy, blisko setka, z wyjątkiem jednego ponoszą i to od 2016 roku, kiedy to zniesiono nieszczęsne szlabany
- wyjaśniał Cichoń.
Według dyrektora dotychczasowa stawka wynosiła 5 groszy od metra kwadratowego i od lat nie była waloryzowana. Obecnie ARP zdecydowała o jej podniesieniu o 11 groszy, czyli do 16 groszy za metr kwadratowy.
Cichoń zestawił wysokość opłat ARP z podatkami pobieranymi przez miasto.
Miasto pobiera podatki w wysokości 1,09 zł od metra kwadratowego do nawet 1,45 zł. Więc ta nasza opłata, która jest wyolbrzymiana i z której się robi konflikt polityczny, stanowi 10% tego, co miasto pobiera od samych gruntów. W przypadku budynków kwota ta sięga ponad 20 zł. Rozmawiamy o kwestiach niewspółmiernych.
Dyrektor zwrócił także uwagę, że około połowy wydatków ARP związanych z utrzymaniem infrastruktury stanowią opłaty na rzecz MPGK oraz podatki. Jak przekonywał, znaczna część tych pieniędzy i tak trafia do miasta.
Ile zapłacą przedsiębiorcy?
Zapytaliśmy o skalę obciążeń, jakie miałyby dotknąć poszczególnych firm. Jak wyjaśnił Krzysztof Ślęzak, celem Agencji jest zebranie od przedsiębiorców kwoty odpowiadającej rzeczywistym kosztom utrzymania infrastruktury, szacowanym na 1,5-2,5 mln zł rocznie. Na terenie strefy działa około 80 przedsiębiorstw, a wysokość miesięcznych opłat jest zróżnicowana.
To są kwoty rzędu od 200 zł do 16 000 zł - miesięcznie - ta ostatnia dotyczy dla trzech firm
- przekazał Cichoń. Oznacza to, że w przypadku największych płatników obciążenie może sięgać kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.
Trzy możliwe rozwiązania
Przedstawiciele Agencji mieli przedstawić trzy możliwe rozwiązania problemu, który powstał i z którym trzeba będzie się zmierzyć za dwa miesiąc.
Pierwszy zakłada zróżnicowanie opłat, tak aby przedsiębiorcy korzystający z prywatnych dróg ponosili mniejsze obciążenia związane z utrzymaniem infrastruktury ogólnodostępnej. ARP proponowała również rozważenie ulg podatkowych dla firm uczestniczących w finansowaniu dróg.
Krzysztof Ślęzak przypomniał, że innym rozwiązaniem byłby powrót do systemu szlabanów, który funkcjonował przed 2016 rokiem. Sam jednak przyznał, że obecnie taki scenariusz wydaje się nierealny.
Trzecia możliwość to pokrywanie kosztów utrzymania dróg przez samą ARP, jeśli nie uda się wypracować innego rozwiązania.
Ślęzak podkreślił, że problem nie dotyczy generowania dodatkowego zysku przez Agencję, lecz znalezienia sprawiedliwego sposobu finansowania infrastruktury, z której korzystają przedsiębiorcy.
„Nie ma dialogu z miastem”
Przedstawiciele ARP wielokrotnie wracali do kwestii relacji z mieleckim samorządem.
Pan przewodniczący mówi o dialogu. My cały czas mówimy o dialogu. My cały czas prosimy, by wpuścić nas na Radę Miasta i by możliwa była dyskusja
- mówił Wiktor Cichoń. Jak zaznaczył, Agencja zabiegała o możliwość przedstawienia swojego stanowiska jeszcze przed wakacjami i nie chciała, aby sprawa przerodziła się w konflikt polityczny.
Krzysztof Ślęzak przypomniał z kolei, że podczas wcześniejszych rozmów ARP przedstawiła propozycję obniżenia opłat związanych z drogami ogólnodostępnymi oraz możliwość zmniejszenia podatków dla przedsiębiorców partycypujących w kosztach infrastruktury.
Jakie było nasze zdziwienie, gdy od razu po naszym wyjściu ze spotkania pismo i stanowisko prezydenta ukazało się w mediach - relacjonował.
Nie ma dialogu z miastem
- podsumował Ślęzak.
„Utrzymujemy te drogi przez ponad 30 lat”
Zastępca dyrektora ARP przypomniał również początki mieleckiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jak mówił, jej tworzenie przypadło na okres wyjątkowo trudnej sytuacji gospodarczej i wysokiego bezrobocia w Mielcu.
To był tak trudny czas, tak okrutne bezrobocie, że my te drogi wzięliśmy w swoją opiekę. Utrzymujemy je przez ponad 30 lat
- wspominał. Wskazał, że przez lata część infrastruktury wybudowanej przez ARP została przekazana miastu. Próby wypracowania modelu przejmowania dróg podejmowano już wcześniej. Ślęzak przyznał również, że przedsiębiorcy oczekują, aby drogi na terenie strefy miały charakter publiczny, a nie prywatny. Przedstawiciele ARP wskazywali przy tym na potrzebę poprawy stanu infrastruktury, wymieniając między innymi drogę prowadzącą w kierunku zakładu Kronospan.
Miasto nic nie działa, by poprawić stan tej drogi. My chcemy je poprawiać
- przekonywał Ślęzak.
Co dalej ze sporem?
Mimo ostrych słów przedstawiciele ARP deklarują gotowość do dalszych rozmów z miastem. Wiktor Cichoń podkreślił, że jako dyrektor mieleckiego oddziału chciałby przede wszystkim zajmować się pozyskiwaniem inwestorów i promocją gospodarczą Mielca.
Mi płacą, by ściągać inwestorów do Mielca. To jest moja funkcja, a nie kłótnie o jakieś opłaty, które są bezproduktywne.
Miasto i ARP przedstawiają zupełnie różne oceny dotychczasowych rozmów i proponowanych rozwiązań. Miasto sprzeciwia się dodatkowym obciążeniom przedsiębiorców, natomiast ARP przekonuje, że chodzi o waloryzację istniejącej od lat opłaty i pokrycie rzeczywistych kosztów utrzymania dróg.
W całej sprawie ciekawe jest to, że obie strony dekarują pragnienie spokania i konstruktywnej rozmowy, do czego jednak od miesięcy nie doszło.
Komentarze (0)