Dla mieszkańców stała się miejscem modlitwy, zadumy i wdzięczności - nazywanym „leśnym sanktuarium” oraz „kaplicą kierowców”.
Historia tego miejsca jest związana z ludźmi, którzy przez lata poświęcali swój czas, aby kapliczka i jej otoczenie wyglądały tak, jak powinny. Wśród nich szczególne miejsce zajmują Helena i Józef Gancarzowie.
Troska o kapliczkę przez lata
Opieka nad takim miejscem to nie tylko okazjonalne porządki. To przede wszystkim regularna troska o kwiaty, otoczenie, wygląd kapliczki i wszystko to, co z biegiem czasu wymaga naprawy. Gancarzowie przez lata dbali, aby miejsce pozostawało zadbane i przyjazne dla osób, które zatrzymują się tutaj na chwilę modlitwy.
Rodzina Gancarzów jest mocno związana z historią kapliczki. Józef Gancarz angażował się w jej utrzymanie, a w 1987 roku z jego inicjatywy wykonano betonową nadbudówkę zwieńczoną krzyżem. Umieszczono w niej drewnianą figurę Jezusa Frasobliwego autorstwa mieleckiego rzeźbiarza Stanisława Szęszoła. Było to wotum wdzięczności za wyzdrowienie syna oraz ocalenie z poważnego wypadku drogowego.
Kaplica kierowców
Nieprzypadkowo miejsce to zyskało również nazwę „kaplicy kierowców”. Kapliczka znajduje się przy ruchliwej trasie Mielec–Kolbuszowa, dlatego przez dziesięciolecia zatrzymywali się przy niej podróżujący.
Wśród osób związanych z tym miejscem byli Weronika i Stanisław Politowie. Jak wspominano, przed dalszą podróżą przychodzili tutaj na modlitwę, a po powrocie również odwiedzali kapliczkę. Stanisław Polit opowiadał także o poważnym wypadku samochodowym, z którego wyszedł bez szwanku. Wspomnienie obrazu z kapliczki miało mu towarzyszyć w tym dramatycznym momencie.
Miejsce, które wciąż żyje
Kapliczka na Biesiadce przez lata była świadkiem modlitw, podziękowań i osobistych historii mieszkańców. W czerwcu 1988 roku odbyła się tutaj uroczysta msza z okazji 50-lecia jej powstania. Wydarzenie miało również wymiar symboliczny - kapliczka była wówczas ważnym miejscem kultu dla mieszkańców Mielca i okolic.
Dziś miejsce nadal przyciąga wiernych. Organizowane są tutaj nabożeństwa majowe, a wiosną i latem kapliczka otoczona jest zielenią i kwiatami. W ostatnich latach powstał przy niej również parking, dzięki któremu można bezpiecznie się zatrzymać.
Dla jednych będzie to po prostu niewielka kapliczka stojąca przy drodze. Dla innych - miejsce, z którym wiążą się wspomnienia, modlitwy i poczucie wdzięczności. I właśnie dzięki osobom takim jak Helena i Józef Gancarzowie ta historia mogła być przez lata pielęgnowana i przekazywana kolejnym pokoleniom.
fot. Archiwum Prywatne
Komentarze (0)