Rada mówi o szpitalu
Podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej w Mielcu odbyła się dyskusja dotycząca potencjalnej konsolidacji Szpitala Specjalistycznego im. Edmunda Biernackiego w Mielcu. Radni zdecydowali się wypracować stanowisko w tej sprawie, podkreślając, że przyszłość placówki jest tematem zbyt ważnym, by prowadzić rozmowę wyłącznie na poziomie emocji, niepełnych informacji lub politycznych sporów. Jednocześnie część radnych zaznaczała, że projekt stanowiska otrzymali zaledwie kilka godzin wcześniej, dlatego nie mieli wystarczająco dużo czasu, by dokładnie się z nim zapoznać i przemyśleć wszystkie sformułowania.
Ponad podziałami
Radny Nowakowski podkreślał, że szpital powinien być traktowany jako sprawa ponad podziałami. Zaznaczył też, że rada nie chce nikogo w swoim stanowisku atakować, ale wyrazić gotowość do udziału w debacie. Apelował, aby dokument - jeśli to możliwe - został przyjęty jednomyślnie (co się ostatecznie nie udało). Zwrócił jednak uwagę, że niektóre zapisy pierwotnej wersji powinny zostać doprecyzowane, bo dotyczą spraw, których radni miejscy nie są w stanie samodzielnie ocenić.
„Z racji odpowiedzialności za to, co czynię, są kwestie, co do których nie mam pewności, że są prawdą. Nie potrafię ocenić osobiście, czy szpital znajduje się w złej sytuacji finansowej, nie potrafię również określić, czy szpital jest źle zarządzany, bo tutaj mówi się także o kwestii organizacyjno-nadzorczej. To jest poza moimi kompetencjami. Dlatego uważam, że tego nie powinniśmy w tym stanowisku pisać”
- mówił.
Radny Łukasz Szebla wskazywał, że mieszkańcy i pracownicy szpitala chcą knkretów:
„Podejrzewam, że dojdzie do tej konsolidacji i żeby nie doszło do sytuacji, że ktoś, kto będzie tę umowę podpisywał, ją po prostu zepsuje. I będzie to wyglądało za parę lat tak, że mieszkańcy Mielca i powiatu oraz ludzie, którzy leczą się w naszym szpitalu, na tym stracą. Nie ma umowy, nie ma konkretów. Fajnie by było, żeby to było porozumienie ponad podziałami. Każdemu z nas zależy, żeby nasz szpital nadal funkcjonował bardzo dobrze, przyjmował pacjentów i ich leczył. A ludzie mają obawę. Nie ma konkretów i wszystkich boli, że jest to robione trochę ad hoc. Ludzie też obawiają się o pracę w szpitalu, o to, jak będą funkcjonowały oddziały”
- podkreślał radny. W dyskusji pojawiły się także głosy dotyczące ogólnej sytuacji szpitali powiatowych w Polsce po pandemii COVID-19, odgórnych podwyżek dla personelu medycznego i systemowych problemów finansowania ochrony zdrowia.
Konsultacje w sprawie szpitala?
Głos zabrał również radny Bogusław Kołacz, związany ze związkami zawodowymi działającymi przy szpitalu. Zwrócił uwagę na kontrast między szerokimi konsultacjami w sprawie przebiegu planowanej drogi a sposobem rozmowy o przyszłości szpitala.
„Moje zdumienie budzi fakt, że o ile nad lokalizacją przebiegu obwodnicy, drogi, prowadzimy bardzo szerokie konsultacje społeczne, gromadzimy się, spieramy, pokazujemy mapy takie, siakie, ludzie się budzą, natomiast to, co dotyczy mieszkańców Mielca i powiatu - 170 tys. ludzi - nie jest tak szeroko omawiane. Jakby do tej debaty nikt nie chciał przystąpić”
- mówił. Radny przypomniał, że wcześniej niewiele wiadomo było o rozmowach dotyczących konsolidacji, choć - jak wskazywał - miały one trwać już wcześniej, a na sesji Rady Powiatu nie było o tym mowy.
Niefortunna decyzja
W dyskusji przywołano także historię Polskich Zakładów Lotniczych, które znajdując się trudnej sytuacji, zostały przejęte przez prywatnego inwestora, jednak wówczas związki zawodowe były gotowe usiąść do rozmów.
"Uważam, że związki zawodowe szpitala mieleckiego, nie mogą w tej sytuacji mówić tylko "nie zgadzamy się".
- mówił jeden z radnych.
Przewodniczący Rady Miejskiej Marian Kokoszka zwracał uwagę, że sama debata publiczna rozpoczęła się w sposób niefortunny, bo hasło „konsolidacja” pojawiło się, zanim doszło do konketnych rozmówi pomiędzy decydentami, co różni się od ówczesnej sytuacji PZL-u. W przypadku szpitala wiadomość o ewentualnej konsolidacji padła bez wcześniejszych, merytorycznych rozmów, że było to „upublicznienia informacji, która nie do końca była przygotowana”, co stanowi problem i wywołuje niepokoje społeczne:
„To hasło »konsolidacja« zaczęło funkcjonować w przestrzeni publicznej. I trudno się dziwić, że pracownicy, mieszkańcy, związki zawodowe zaczęły pytać o szczegóły. I tak niestety rozpoczęła się debata publiczna. Czy się komuś podoba, czy nie, musimy się z tym mierzyć. Też jestem zwolennikiem tego, żeby to robić bez emocji i uwarunkowań politycznych”
- mówił. Zdradził, że wiele osób pyta go, czy konsolidacja i prywatyzacja to to samo. Wskazał też, że błędy generujące problemy szpitali mają charakter systemowy i w tym należy szukać rozwiązania.
Chcemy rozmawiać
Miasto nie jest organem decyzyjnym w sprawie szpitala, jednak radni chcą być włączeni w dyskusję na jego temat. W przyjętym dokumencie podkreślono znaczenie placówki dla mieszkańców miasta i powiatu, jej wieloletni dorobek oraz potrzebę podejmowania decyzji w sposób transparentny, odpowiedzialny i z uwzględnieniem interesu pacjentów, personelu oraz lokalnej społeczności. Radni zwracają także uwagę na obawy związane z możliwą utratą samodzielności szpitala, ograniczeniem wpływu samorządu na jego majątek i funkcjonowanie oraz marginalizacją części oddziałów. Jednocześnie rada deklaruje gotowość do merytorycznej dyskusji i wspierania rozwiązań, które zapewnią mieszkańcom bezpieczeństwo zdrowotne oraz stabilne funkcjonowanie mieleckiego szpitala.
„To oświadczenie jest naszym głosem, że chcemy w tej dyskusji brać udział”
- mówił Marian Kokoszka.
Ostatecznie radni podkreślali potrzebę dalszej, rzetelnej dyskusji o przyszłości placówki, konsultacji z mieszkańcami i pracownikami oraz wypracowania rozwiązań zabezpieczających interes pacjentów, personelu i lokalnej społeczności.
Komentarze (0)