Dla maturzystów to jedno z tych wydarzeń, które pamięta się latami. Przygotowania trwają tygodniami – wybór sali, muzyki, sukienek, garniturów, układanie poloneza. Jest stres, jest ekscytacja i to charakterystyczne poczucie, że coś się kończy, a coś nowego dopiero zaczyna. Sto dni do matury brzmi poważnie, ale studniówka pozwala na chwilę zapomnieć o arkuszach, egzaminach i przyszłych decyzjach.
Ten styczniowy czas sprzyja też wspomnieniom. W redakcyjnych archiwach jest mnóstwo zdjęć sprzed lat – z sal gimnastycznych, szkół, restauracji. Czasem wystarczy jedno spojrzenie, żeby przypomnieć sobie własną studniówkę. Fryzury, które dziś budzą uśmiech, sukienki „na miarę tamtych czasów”, krawaty wiązane z pomocą kolegów i pierwszy prawdziwie dorosły bal.
Zmieniły się czasy, zmieniła się oprawa, ale jedno pozostaje niezmienne. Emocje. To samo napięcie przed pierwszym tańcem, to samo wzruszenie u rodziców patrzących z boku, ta sama radość z bycia razem – jeszcze raz, w tym szkolnym gronie, zanim każdy pójdzie w swoją stronę.
Dlatego warto czasem wrócić do tych zdjęć i wspomnień. Przypomnieć sobie, jak to było stać na parkiecie z myślą, że „jeszcze wszystko przed nami”.
Komentarze (0)