reklama

Transparenty, okrzyki i manifestacja. W tym samym czasie sesja Rady [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Transparenty, okrzyki i manifestacja. W tym samym czasie sesja Rady [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Korso | Opis: Pod starostwem mieszkańcy wyrażali swoje zdanie.
Zobacz
galerię
32
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPodczas gorącej sesji Rady Powiatu w Mielcu protestujący mieszkańcy i związki zawodowe domagali się jawności i konkretów w sprawie planowanej konsolidacji szpitala mieleckiego z uniwersyteckim w Rzeszowie.
reklama

Transparenty i okrzyki 

Przed nadzwyczajną sesją Rady Powiatu w Mielcu, poświęconą planowanej konsolidacji Szpitala Specjalistycznego im. Edmunda Biernackiego z Uniwersyteckim Szpitalem w Rzeszowie, odbył się protest zorganizowany przez Ruch Narodowy oraz związki zawodowe. Pracownicy placówki w Mielcu z transparentami „Stop dzikiej konsolidacji”, „Nieudolność premiowana, dymisja dla Pazdana” i „Szpital blisko ludzi” wyrażali sprzeciw wobec przyjęcia uchwały intencyjnej w sprawie konsolidacji szpitala mieleckiego z rzeszowskim. Przybyli także mieszkańcy. Wśród obecnych znaleźli się działacze konfederacji m.in. Ireneusz Dzieszko, Szczepan Lubera, Jakub Tokarz, Mariusz Szęszoł i Piotr Pomykała. Członkowie Ruchu Narodowego krytykowali dotychczasowe działania starostwa, szpitala i podkreślali brak rzetelnych informacji dla mieszkańców:

reklama

„Jeśli konsolidacja jest taka dobra, gdzie są dokumenty, gdzie są wyliczenia, gdzie są dowody na to, że poprawi się sytuacja?”

– mówił Szczepan Lubera.

Premia dyrektora i brak danych

Podczas konferencji prasowej Piotr Pomykała podniósł kwestie premii dyrektora Pawła Pazdana:

„Przyznano panu Pazdanowi premię w wysokości 50 tys. zł w listopadzie za prawidłowe wykonanie budżetu w 2024 roku. A teraz dowiadujemy się, że jest 18 mln zł straty. Jaka czeka nagroda pana Pazdana? Kolejne kierownicze stanowisko po konsolidacji?”

– pytał retorycznie działacz. Podkreślano także, że starosta Kazimierz Gacek nie przedstawił danych dotyczących konsolidacji, a brak notatek i protokołów ze wcześniejszych spotkań budzi poważne wątpliwości przemawiających co do transparentności procesu.

reklama

Mariusz Szęszoł dniósł się także do komentarza starosty na temat spotkania z mieszkańcami w SCK:

„Pan starosta nie jest od oceniania, pan jest od konkretów i od tego, żeby ludzie wiedzieli, o co chodzi w tej konsolidacji”

Podczas protestu podkreślano rolę dyrektora szpitala Pawła Pazdana, który – według uczestników – powinien był udać się do Warszawy, aby pozyskać dodatkowe środki finansowe dla mieleckiej placówki, zwłaszcza że należy do opcji rządzącej. Sam dyrektor zaznaczył i winnym momencie, że prowadził rozmowy w tej sprawie z NFZ-em wspólnie z innymi dyrektorami szpitali powiatowych.

Głos Dzieszki 

reklama

Najdłuższą i najbardziej emocjonalną wypowiedź wygłosił działacz Ruchu Narodowego Ireneusz Dzieszko, który zabierał już głos w sprawie szpitala zarówno w Mielcu jak i w Dębicu:

„Teraz tutaj wszystkim oświadczam jako mieszkaniec powiatu mieleckiego: jeżeli Powiat dzisiaj tę uchwałę przyjmie i uchwali, to ja jak najszybciej użyję wszystkich możliwych środków, żeby tę uchwałę uchylić.

Podkreślał, że szpital jest własnością publiczną mieszkańców i muszą oni zdawać sobie sprawę z jego wartości. Jego zdaniem nie wolno oddawać szpitala w obce ręce. Dzieszko podkreślił zagrożenia dla personelu, który z transparentami stał za jego plecami:

reklama

„Pozbywają się problemu, bo nie na nich spadnie wina, gdy coś się nie uda, a poza tym pozbywają się tych wszystkich pracowników, bo te panie i panowie staną się w momencie konsolidacji pracownikami szpitala w Rzeszowie. I to dyrektor w Rzeszowie będzie podejmował decyzję, czy pani Hania od jutra będzie dojeżdżała do pracy do Dębicy, a może do Sanoka jak będzie trzeba.”

Nie zabrakło mocnych słów

Działacz nie szczędził mocnych słów pod adresem osób związanych z kosolidacją:

„Nie może być tak, że jakaś banda cwaniaków przyjeżdża, traktuje nas (...) tak jakbyśmy byli jakąś bandą nadwisłockich Aborygenów, i mówi: dobra, to będziecie mieć leczenie.”

Zaznaczył także, że Szpital Chopina nie jest najlepszym miejscem pracy, co mają potwierdzać odejścia specjalistów m.in. do Mielca. Według niego pośpiech w działaniach jest związany z chęcią pozyskania 70 mln zł na procedurę konsolidacji:

„Chodzi o to, że ktoś się rzucił, jak szczerbaty na suchary, na premię od ministerstwa w wysokości 70 mln zł.”

Poduszki i aniołowie 

Dzieszko podniósł również problem logistyczny. Wskazał, że nie wyobraża sobie podróży autobusowych starszych, chorych ludzi z Mielca czy z granic powiatu mieleckiego do oddziałów mieszczących się w Bieszczadach, bo tak mogą - jego zdaniem - zostać rozlokowane. Wskazał także na trudności odwiedzających chorych i posłużył się barwną metaforą, przedstawiającą jego wyobrażenia na temat konsolidacji:

„Pan Gacek, czyli nasz powiat, stoi nad przepaścią. I mówi: skoczymy w tę przepaść. Może nam się otworzy spadochron, a może tam jest poduszka jakaś, a może pójdziemy od razu do nieba, może anioły zstąpią? Nie. Ja się nie zgadzam na takie zarządzanie majątkiem publicznym i naszym bezpieczeństwem zdrowotnym.”

- wołał do zgromadzonych pod budynkiem starostwa. Ostra krytyka spotkała również dyrektora szpitala w Rzeszowie Marcina Rusiniaka. Działacz skrytykował dyrektora Rusiniaka za brak doświadczenia w procesach konsolidacyjnych, podkreślając, że w czasie mającego miejsce kilka lat temu połączenia szpitali rzeszowskich dyrektor Rusiniak miał przebywać w RPA i tam zajmować się handlem farbami oraz lakierami. 

Plan A i plan B

Podczas konferencji zapytaliśmy Ireneusza Dzieszki: „Jeśli nie ta droga, to jaka? Czy konsolidacja wewnętrzna, czy jeszcze inne pomysły?” Działacz Ruchu Narodowego odpowiedział:

„Ja pani nie powiem teraz w jednym zdaniu, ale mówię w ten sposób, tak samo jak odpowiedziałem panu Rusiniakowi, który zrobił z tego zarzut, pytając mnie: 'Jaką ma pan alternatywę?'. To ja mam przychodzić do pana z alternatywą? Pan od dwóch miesięcy mówi o jakiejś konsolidacji, a nie ma kartki papieru, żadnego założenia, wszystko jest zmieniane na bieżąco. Nie wymagajcie ode mnie planu. Plan A jest taki: jeżeli dzisiaj zostanie przyjęta uchwała, rozpoczynamy referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu, odwołujemy Radę Powiatu razem z Zarządem, a następnie wybieramy nowe władze powiatu, które wybiorą nowego dyrektora szpitala i zaczną przywracać porządek. Plan B jest taki, że pan Gacek jutro odwoła dyrektora Pazdana i powoła kogoś, kto faktycznie będzie pilnował. Ale w plan B nie wierzę, więc trzymamy się planu A.”

Wypowiedź na temat planu A spotkała się z aplauzem zebranych. 

Sesja nadzwyczajna pod wieloma względami

Podczas sesji pod budynkiem starostwa wyraźnie słychać było prowadzoną manifestację z użyciem megafonów i głośników. Manifestacja była widoczna i wyraźnie słyszalna z okien sali. Pikietujący wznosili różne hasła, które były następnie skandowane. W pewnym momencie jeden z uczestników udał się do obradującego starosty i głośno wezwał go, aby zszedł do protestujących i przemówił do nich, jednak nie spotkało się to z oczekiwaną reakcją. Po chwili kilkudziesięciu pikietujących weszło do sali obrad, mówiąc „Nie przyszedł Mahomet do góry, to góra idzie”. Mieli ze sobą transparenty. Pozostali na sali do końca posiedzenia. 

W trakcie wypowiedzi poszczególnych osób, obecni komentowali je, a niektóre z nich spotkały się z brawami. Pozostali na dole słuchali obrad dzięki głośnikom, podczas gdy pikieta wciąż prowadziła swój protest, podtrzymując presję na władze powiatu.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo