Jak przekazał Korso Andrzej Głaz, podczas rozmowy poruszono m.in. kwestie związane ze szkolnictwem. Nieprzypadkowo, ponieważ Przemysław Czarnek jest byłym ministrem edukacji i osobą dobrze znającą tę dziedzinę. Samorządowcy rozmawiali także o sytuacji w kraju oraz wyzwaniach, z którymi mierzą się lokalne wspólnoty.
Wójt Tuszowa Narodowego zaznaczył, że możliwe, iż Przemysław Czarnek w najbliższym czasie odwiedzi nasz region. Jednocześnie zwrócił uwagę, że były minister jest dziś politykiem opozycji, przez co jego możliwości działania są ograniczone.
Niezależnie od polityki każdy uczciwy samorządowiec powie, że za rządów PiS-u mieliśmy dużo środków, co roku na inwestycje. Chcielibyśmy, by to wróciło. Przecież to nie jest dla wójta, tylko dla społeczności. Gwarantem rozwoju samorządu i Polski jest pan minister Czarnek
- mówi Korso Andrzej Głaz.
Krytycznie o Rozwoju Plus
W rozmowie z Korso wójt Tuszowa Narodowego odniósł się również do osób zrzeszonych w Grupie Rozwój Plus. Ocenił tę inicjatywę bardzo krytycznie, wskazując, że jego zdaniem w obecnej sytuacji politycznej rozłam po prawej stronie jest korzystny dla Koalicji Obywatelskiej.
Gdybym myślał o wstąpieniu do tego stowarzyszenia, nie spotykałbym się z Przemysławem Czarnkiem. Uważam, że to są ludzie wyforowani na Prawie i Sprawiedliwości, na Kaczyńskim, a dzisiaj dochodzi do rozłamu, w sytuacji politycznej, gdy afera goni aferę w KO - to jest tylko prezent dla tych ostatnich. Tak być nie powinno. Uważam to za zdradę. Mam jednak nadzieję, że te osoby wrócą do PiS
- mówi Korso Głaz.
Wójt został zapytany także o pomysł tzw. pensji rodzicielskiej, który pojawia się w przekazie Rozwoju Plus. Głaz ocenił, że obecnie nie traktuje tej propozycji jako godnej zaufania, ponieważ jego zdaniem środowisko Rozwoju Plus skupia się przede wszystkim na wzbudzeniu zainteresowania sobą, a nie na spokojnej, merytorycznej dyskusji.
Rolnictwo jako strategiczna gałąź
Andrzej Głaz zwrócił również uwagę na coraz mniejszą opłacalność rolnictwa i hodowli. Jak podkreślił, problem ten nie dotyczy wyłącznie mieszkańców wsi, ale całego państwa, również osób mieszkających w miastach.
To jest strategiczna gałąź. Dzisisaj żywności nie brakuje, ale zniszczą to polskie rolnictwo, potem podniosą ceny i wtedy się przekonamy, ile to kosztuje. To dotyczy również mieszkańców miast. To jest to, o co powinniśmy dbać: zbrojenie i żywność. Na co nam sztabki złota, gdy nie ma co jeść
- mówi wójt gminy Tuszów Narodowy.
Spotkanie w Lublinie było więc nie tylko rozmową o bieżących sprawach samorządowych, ale także okazją do szerszej dyskusji o edukacji, kondycji państwa, sytuacji rolnictwa i napięciach na polskiej scenie politycznej.
Komentarze (0)