Karol Nawrocki przedstawił prezydencki projekt ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi. Jak wskazano, nowe przepisy mają zabezpieczyć wieś przed utratą jej rolniczo-hodowlanego charakteru i ograniczyć konflikty pomiędzy rolnikami a osobami osiedlającymi się na terenach wiejskich. Projekt został opublikowany 7 kwietnia 2026 roku. (prezydent.gov.pl)
Jednym z najgłośniejszych elementów propozycji jest obowiązek składania przez osoby kupujące nieruchomość na wsi oświadczenia, że są świadome typowych uciążliwości związanych z legalną działalnością rolniczą. Chodzi m.in. o emisję substancji powodujących odór, w tym związaną z chowem zwierząt i nawożeniem, hałas powstający podczas prac polowych, obsługi urządzeń i ruchu maszyn rolniczych, a także sezonowe pylenie oraz ruch technologiczny maszyn i środków transportu związanych z produkcją rolniczą. Takie oświadczenie miałoby być składane przy zakupie nieruchomości.
Projekt zakłada również ważne domniemanie prawne. Zgodnie z jego treścią, oddziaływania typowe dla działalności rolniczej prowadzonej zgodnie z prawem mają być uznawane za nieprzekraczające przeciętnej miary wynikającej ze stosunków miejscowych, o której mówi art. 144 Kodeksu cywilnego. W praktyce oznacza to wzmocnienie pozycji rolników w sporach sąsiedzkich dotyczących zapachów, hałasu czy ruchu maszyn.
"Dobrze, że rządzący doszli do wniosku, że trzeba brać pod uwagę ewentualne uciążliwości związane z mieszkaniem na wsi. Dzięki temu rolnicy będą mogli spokojniej prowadzić produkcję zwierzęcą i rolniczą. Trzeba pamiętać, że wieś ma swój specyficzny charakter i należy się z tym liczyć. W przeszłości zapadały niestety różne wyroki, często uciążliwe dla niewinnych rolników."
- mówi Korso Stanisław Mieszkowski wójt gminy Borowa, której użytki rolne stanowią 81,8% powierzchni.
Często kluczową sprawą są relacje z sąsiadami: jeśli sąsiedzi się dogadują, są w stanie przymknąć oczy, rozumieją różne prace. W mojej gminie zdarza się, że gospodarze do późnych godzin nocnych, w okresie żniw, pracują maszynami na polach. Mi dawniej zdarzało się nawet po północy robić jakieś prace. A jeśli chodzi o zwierzęta, to widzę na wsi taką tendencje, że mniejsi gospodarze rezygnują, a powstają duże hodowle. To może być uciążliwe, zwłaszcza jeśli chodzi o zapach."
- mówi nam jeden z rolników z powiatu mieleckiego. Wójt Borowej dodaje:
Jeśli ktoś decyduje się zamieszkać na wsi, powinien wcześniej rozważyć wszystkie "za" i "przeciw", żeby nie narzekać później na ewentualne uciążliwości z tym związane . Produkcja żywności odbywa się na wsi, ponieważ w mieście jest to niemożliwe - wieś jest naturalnym miejscem pracy rolników i tak powinno pozostać. Nie dobrze będzie jednak, jak ta kwestia zostanie w przyszłości upolityczniona bo wtedy trudniej będzie o kompromis w tym delikatnym temacie."
Projekt nie zakłada, że rolnicy będą zawsze zwyciężać w sporach o tego typu kwestie. Domniemanie nie miałoby zastosowania, jeśli działalność rolnicza byłaby prowadzona z naruszeniem przepisów wymagających decyzji, zgłoszenia, wpisu lub pozwolenia, jeśli uciążliwości wynikałyby z działań sprzecznych z prawem albo warunkami decyzji administracyjnych, a także wtedy, gdy właściwy organ stwierdziłby naruszenia powodujące bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi lub środowiska. Oznacza to, że projekt nie daje pełnej ochrony każdemu gospodarstwu, lecz tylko tym, które działają legalnie.
W uzasadnieniu projektu podkreślono, że celem ustawy jest ochrona wsi jako miejsca produkcji rolnej oraz zapobieganie sytuacjom, w których rozwój zabudowy mieszkaniowej prowadzi do prób ograniczania zwykłej, zgodnej z prawem działalności rolników. Prezydencka propozycja ma więc z jednej strony chronić wieś przed utratą jej charakteru, a z drugiej - zmniejszać liczbę sporów między sąsiadami.
Na razie jest to projekt ustawy, który został skierowany do Sejmu, a nie obowiązujące jeszcze prawo. O tym, czy proponowane przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, zdecydują dalsze prace parlamentarne.
Komentarze (0)