Tylko dla mężczyzn
W sobotę, 26 września, o godzinie 6:00 rano spod kościoła Ducha Świętego w Mielcu wyruszyła nietypowa pielgrzymka. Na jej trasie znaleźli się wyłącznie ojcowie i synowie.
„Abraham i Izaak” to inicjatywa, która łączy wspólne pokonywanie górskiej trasy z modlitwą, Mszą Świętą, rozmową oraz próbą budowania i pogłębiania więzi między ojcami a ich synami.
Pomysłodawcą wyprawy jest ksiądz Grzegorz Brach z parafii Ducha Świętego w Mielcu. To już druga edycja wydarzenia i ponownie lista uczestników bardzo szybko się zapełniła. W tegorocznej wyprawie wzięło udział 30 osób. Ksiądz planuje, aby podobne wydarzenia odbywały się dwa razy w roku – latem i jesienią.
Pod górkę, ale nie radykalnie
Sama formuła jest prosta. Ojcowie i synowie wyruszają razem w góry, spędzają ze sobą cały dzień, a wieczorem wracają do Mielca. W tegorocznej edycji ich celem jest Wysoka – najwyższy szczyt Pienin. Trasa prowadzi przez Wąwóz Homole.
W wyprawie mogą uczestniczyć ojcowie z synami w każdym wieku. Są także ojcowie, którzy zdecydowali się zabrać dwóch synów. Najmłodszy uczestnik tej edycji ma... cztery lata. Ksiądz Brach miał pewne wątpliwości, czy tak małe dziecko poradzi sobie z trasą, jednak jego tata zapewnił, że wie, iż chłopiec sobie poradzi, a w razie czego on jest obok.
Trasa jest wcześniej przedstawiana chętnym, aby mogli ocenić, czy są w stanie ją pokonać. Nie chodzi jednak o sportową rywalizację czy forsowanie się, nie jest to trudna, wymagająca droga.
– Tutaj nie chodzi o to, żeby się forsować, ale żeby była przestrzeń na rozmowę, ciszę, budowanie relacji przez bycie z sobą i wspólne działania.
– powiedział Korso ks. Brach.
Właśnie ten aspekt jest jednym z fundamentów wyprawy. Kilkunastoletni chłopcy znajdują się często na ważnym etapie przejścia z dzieciństwa w młodość. Wspólna górska droga ma być okazją do tego, by ojciec i syn mogli pobyć ze sobą bez codziennego pośpiechu, porozmawiać, wspólnie podejmować kolejne wyzwania, a czasem po prostu razem milczeć.
Ksiądz Brach zwraca uwagę także na zmieniający się współcześnie model ojcostwa, w który też jego inicjatywa się wpisuje:
– Sam zauważam, że to dzisiejsze ojcostwo jest inne niż dawniej. Obecnie panowie są bardziej zaangażowani, spędzają z dziećmi dużo czasu, troszczą się o wychowanie. Naszą wyprawą na to właśnie stawiamy.
Dlaczego „Abraham i Izaak”?
Nazwa wyprawy nie jest przypadkowa. Odwołuje się do biblijnej historii Abrahama i jego syna Izaaka opisanej w Księdze Rodzaju. To właśnie ich droga stanowi teologiczny punkt odniesienia dla całego przedsięwzięcia.
W opowieści biblijnej Abraham otrzymuje od Boga polecenie, aby udać się z Izaakiem na górę Moria. Historia ta jest szczególnie trudna, ponieważ wiąże się z próbą wiary Abrahama i gotowością do złożenia syna w ofierze. Jednak podczas mieleckiej wyprawy ksiądz Brach nie chce koncentrować się na samym motywie ofiary.
Istotniejsza jest droga Abrahama i Izaaka oraz relacja pomiędzy ojcem i synem. W biblijnej historii widać bowiem nie tylko próbę wiary ojca, ale również zaufanie syna, który idzie razem z nim. To właśnie ta relacja – miłość ojcowska, zaufanie syna i więź pomiędzy nimi – jest dla organizatora najważniejszym punktem odniesienia.
Teologiczny sens wyprawy polega więc na zestawieniu biblijnej drogi Abrahama i Izaaka ze współczesną drogą ojca i syna. Tak jak biblijni bohaterowie idą razem na górę, tak uczestnicy wyprawy wspólnie przemierzają górski szlak. Nie chodzi oczywiście o odtwarzanie wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju, lecz o wykorzystanie tej historii jako przestrzeni do refleksji nad ojcostwem, synostwem, zaufaniem i odpowiedzialnością.
Szczególnie ważny jest tutaj motyw tego, jak dziecko patrzy na swojego rodzica. Izaak idzie z Abrahamem, ufa mu i podąża za nim. Historia pokazuje więc również, jak ogromny wpływ ojciec może mieć na swoje dziecko i jak ważne jest to, co dziecko widzi w swoim rodzicu.
Msza w plenerze i „zestaw małego księdza”
Religijny charakter wydarzenia nie kończy się jednak na jego nazwie. Ksiądz Grzegorz Brach zabiera ze sobą w góry tak zwany „Zestaw małego księdza”. Podczas drogi odprawiana jest Msza Święta w plenerze, w której czynny udział biorą uczestnicy.
Wyprawie towarzyszy również homilia. Ksiądz Brach, zgodnie z ewangelicznym zwyczajem, głosi ją w drodze, starając się dostosować jej treść do wieku wszystkich uczestników. Punktem wyjścia pozostaje temat budowania więzi – szczególnie tej bliskiej relacji ojca i syna, którą warto odczytywac przez pryzmat historii Abrahama i Izaaka.
W tym ujęciu góra nie jest wyłącznie celem turystycznym. Staje się przestrzenią drogi, podczas której można mówić o wierze, ojcostwie, zaufaniu i odpowiedzialności. Wspólne pokonywanie kolejnych fragmentów szlaku ma tworzyć naturalną przestrzeń do rozmowy również o sprawach, na które w codziennym życiu może brakować czasu.
Ognisko też jest częścią wyprawy
Poza modlitwą i wędrówką ważną częścią wydarzenia jest również wspólne ognisko. Uczestnicy sami je rozpalają i przygotowują zabrane ze sobą wiktuały. Dlatego każdy musi zadbać o podstawowe wyposażenie – przydatne mogą być między innymi scyzoryk, zapałki czy krzesiwo – i tu można sprawdzić czy mamy umiejętności o których mówi "Poradnik bezpieczeństwa".
To kolejny element, który wpisuje się w charakter wyprawy. Ojcowie i synowie nie tylko idą razem, ale także wspólnie wykonują konkretne zadania. Ksiądz Brach celowo nie chce tworzyć ogromnej grupy.
– Mój zamysł jest taki, aby starać się z każdym pogadać, do każdego podejść. Dodatkowo podczas ogniska łatwiej jest usiąść i się zintegrować, gdy nie jest to 100 osób, ale te 30.
Kameralność ma zatem służyć zarówno relacjom pomiędzy ojcami i synami, jak i samym uczestnikom wydarzenia. Mniejsza grupa daje możliwość indywidualnych rozmów, zadawania pytań i bezpośredniego kontaktu z księdzem.
Męska przestrzeń w Kościele
Wyprawa „Abraham i Izaak” wpisuje się także w szerszy trend męskich wypraw, podczas których ojcowie i synowie wspólnie spędzają czas. Mogą to być dalekie wyprawy rowerowe, biwaki w lesie czy inne formy bardziej „dzikich” aktywności.
Tutaj do tego modelu dochodzi jeszcze wymiar wiary. Ksiądz Brach chce stworzyć przestrzeń przeznaczoną dla mężczyzn – ojców i synów – w której mogą razem przeżywać zarówno przygodę, jak i doświadczenie religijne.
To również odpowiedź na często pojawiającą się opinię, że w Kościele katolickim aktywniejsze są tylko kobiety. „Abraham i Izaak” ma być propozycją skierowaną właśnie do mężczyzn i okazją do tego, aby mieli własną przestrzeń wspólnego przeżywania wiary, rozmowy i relacji.
Najpierw była wyprawa ojców i synów. Będzie też dla matek i córek?
Do księdza zgłosiło się już kilka mam, które chciałyby wyruszyć w podobną trasę ze swoimi córkami. Dlatego ksiądz Brach planuje stworzenie również damskiej wersji wyprawy.
Na razie jednak „Abraham i Izaak” pozostaje wydarzeniem dla ojców i synów. W centrum pozostaje droga. Zarówno ta dosłowna – przez Wąwóz Homole na Wysoką – jak i ta symboliczna. Droga ojca i syna, którzy mają okazję być razem, rozmawiać, podejmować wspólne wyzwania i przyglądać się swojej relacji przez pryzmat historii Abrahama i Izaaka.
Wyprawa ma odbywać się dwa razy w roku – latem i jesienią. Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie kolejnymi edycjami będzie równie duże jak dotychczas. Tym bardziej że, jak pokazuje tegoroczna wyprawa, na wspólną drogę mogą ruszyć zarówno nastolatkowie, jak i czteroletni chłopcy – każdy ze swoim ojcem, w swoim tempie i z własnym doświadczeniem.
Komentarze (0)